poniedziałek, 25 września 2017

Jak powstała litera ó?

Mój okrutny sen 
   
Pewnej nocy biegłam przez las, a za mną podążał pół-człowiek, pół-wilk. Był coraz bliżej. Próbowałam utrzymać równowagę, lecz na próżno. Ciągle potykałam się o wystające korzenie. Nagle wywróciłam się i ujrzałam jego ogromne, żółte ślepia.
-Nie!-obudził mnie własny krzyk.
    Kiedy otworzyłam oczy, byłam na podłodze. Leżałam obok mojego łóżka. Brat się na mnie patrzył. Spytał:
-Znowu wilkołak?
Przytaknęłam mu. Był to seryjny sen. Powtarzał mi się regularnie cztery razy w miesiącu.
    Powoli dniało. Wstając z podłogi, dostrzegłam światło samochodu. Nieznajomy jechał drogą przez pola. Dziwne, o tej porze?
    Sięgnęłam po lornetkę, by zobaczyć nieznajomego. Samochód zniknął w lesie. Myślałam, że już go zgubiłam, ale nagle pojawił się przy niezamieszkałym przez nikogo domu na skraju wzgórza. Było ciemno, a na dodatek światła samochodu zgasły. Czekałam w napięciu, co będzie dalej. Przeleciał mnie strach.
-Na co się gapisz?-Bartek nie wytrzymał i też wstał z łóżka.
    Nagle drzwiczki samochodu otworzyły się i zobaczyłam wysiadającego kierowcę. Był to chyba mężczyzna. Podałam lornetkę bratu i wskazałam, w którym kierunku ma patrzeć. Po dokładnym przyglądnięciu się zauważyliśmy wysokiego mężczyznę, całego zarośniętego, a na nim siedzącą sowę. Nieznajomy podążał w kierunku wyższego wzgórza. Szedł ociężałym krokiem. Jego sowa ciągle huczała, przeciągając dźwięk. 
    Mężczyzna wydawał mi się podejrzany. Ciągnął ze sobą worek. Wyglądał na ciężki. Przeszedł mnie dreszcz. Bałam się. Gdy z powrotem spojrzałam w okno, nie było już go tam. Położyłam się do łóżka, spoglądając na Bartka. Spał już. Niestety, na swoje nieszczęście nie mogłam zasnąć. Dręczyło mnie to, co mógł mieć ten mężczyzna w tym worku. Nad ranem zasnęłam.
    Po około godzinie znowu się obudziłam, tylko tym razem na podłodze.W moim pokoju leżał worek, przypominający literę "o" z kreską. Bałam się, ale podeszłam bliżej. Zauważyłam, że przede mną stoi mężczyzna, którego widziałam z owym workiem. Przyjrzałam się mu dokładniej i stwierdziłam, że to jest ten sam człowiek, którego widziałam przy opuszczonym domu.
    W nocnym świetle jego pękaty worek miał kształt litery "o" z kreską. Wydawał się tajemniczy i niedostępny. Ów brodaty człowiek rozwiązał jednym pociągnięciem ręki podejrzany worek i nagle wszystko stało się  jasne. Wór nabrał krągłych kształtów i stał się zwykłym workiem w kształcie "o". Dało mi to do myślenia, że tajemnicze "o" z kreską może być zwykłym "o" w zależności od sytuacji. Od tej pory brodaty mężczyzna z workiem nie nawiedzał mnie w okrutnych snach.

Wiktoria Korzeniowska 2c
Szkoła Podstawowa nr 2 im. A. Fiedlera w Dębnie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz