poniedziałek, 12 listopada 2018

Tydzień z bandą Ortopisa w grudniu

Zadanie 4
Zorganizowanie Tygodnia z Ortopisem
Przez pięć dni w czasie lekcji (na dowolnym etapie zajęć) uczniowie wykonują zadania służące utrwaleniu pisowni wyrazów, np. w poniedziałek wykreślają słowa, we wtorek projektują memy ortograficzne, w środę tworzą lapbooka, w czwartek uczestniczą w bieganym dyktandzie, w piątek rozwiązują krzyżówki.

Sposób dokumentowania 
Każda ze szkół zamieści relację z Tygodnia z Ortopisem i utworzy padlet (lub inną tablicę), na której zamieści wykonane zadania. Padlet dołączymy do sprawozdania na tym blogu. 

Zadania mogą mieć świąteczny charakter :)

niedziela, 4 listopada 2018

Opowiadania i komiksy uczniów z Nowej Rudy

     Uczniowie chętnie przystąpili do pracy w wylosowanych grupach. Dwie zdecydowały się przygotować komiksy, pozostałe tworzyły opowiadania.




Kuba Chwalczuk, Oliwier Hołyst, Łukasz Boczkowski, Kacper Kuczaj

Szkoła Podstawowa nr 7 im. T. Kościuszki w Nowej Rudzie

Jak powstało „ś”?

            Za siedmioma górami, za czterema lasami, za pięcioma domami mieszkał bardzo smutny Przecinek. Był malutki i nikt go nie doceniał. Nigdzie nie mógł dosięgnąć.
            Pewnego razu usiadł Przecinek pod drzewem i mówi do siebie:
- Nawet jabłka nie mogę dosięgnąć… Ta kaczka jest większa ode mnie… Nikomu nie jestem potrzebny…
Jakieś 400 metrów dalej stało „S” i to usłyszało. Podeszło do Przecinka i zapytało:
- Dlaczego jesteś smutny?
- Bo jestem mały i nic nie znaczę…
- Hmm… Coś wymyślę, żeby ci pomóc – powiedziało „S”.
Myślało i myślało, aż wymyśliło, że jak Przecinek stanie na „S”, to wszyscy go zauważą. Mały Przecinek wdrapał się na „S”. Gdy to się udało, byli szczęśliwi, że są razem i tworzą coś nowego.
            1000 lat później Przecinek zaczął lewitować nad „S” i tak powstało „Ś”.



Kamila Bochenek, Nadia Reśko, Wiktoria Dziedzina
Szkoła Podstawowa nr 7 im. T. Kościuszki w Nowej Rudzie



Niezwykła historia „ę”

            Pewnego razu był sobie „E”. Zaczął chodzić do nowej szkoły, która była dla liter, które mają kreskę lub kropkę. „E” był inny. Wszystkie litery śmiały się z niego, ponieważ nie posiadał ani kreski, ani kropki. Nie znały go.
            Pewnego dnia „E” spotkał „Ą”. Zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia. Dziewczyna jednak nie była nim zainteresowana, ponieważ nie wyglądał tak jak inni.
            „E” postanowił pójść do lasu, w którym mieszkała wiedźma „Ś”. Chciał poprosić ją o kreskę. Wiedźma wysłuchała jego prośby, wypowiedziała zaklęcie i zaczarowała go.
            Następnego dnia „E” poszedł do szkoły jako „Ę”. Kreseczka dodała mu pewności siebie.  „Ę” zaprzyjaźnił się z „Ą”. Po pewnym czasie inne litery w klasie zrozumiały, że każda jest wyjątkowa – ta z kreską i ta bez kreski, trzeba tylko dobrze się poznać. Odtąd wszystkie były bardzo szczęśliwe.




Zosia Łysiak, Halina Zychowicz, Natalia Sołtys
Szkoła Podstawowa nr 7 im. T. Kościuszki w Nowej Rudzie

Zaginiona Kreseczka - historia „ń”

            Pewnego dnia literka „N” z przyjaciółką Kreseczką poszła na grzyby do lasu. Gdy już tam dotarły, zajęły się zbieraniem grzybów. Nagle „N” zorientowała się, że nie ma Kreseczki. Zaczęła poszukiwania. Szukała jej w krzakach, między drzewami, po prostu wszędzie, gdzie się da, lecz mimo wszystko nie mogła jej znaleźć.
            Smutna literka „N” zabrała koszyk z grzybami i wróciła do domu. Nie wiedziała, co ma biedna począć. Wpadła na pomysł, że zrobi sobie nową kreseczkę. Może z kaszanki? Gdy jednak spojrzała w lustro, uznała, że to nie był dobry pomysł.
            Nadszedł wieczór. „N” wypiła szklankę ciepłego mleka i poszła spać.
            Następnego dnia zabrała się za mycie i obieranie grzybów. Wysypała wszystko z koszyka i zobaczyła swoją Kreseczkę. „N” była tak szczęśliwa, że aż skakała z radości. Postanowiła, że już się z nią nie rozstanie i połączyła ją ze sobą. Tak powstała literka „ń”.


 

    




Oliwia Piotrowska, Maks Konefał, Marcel Grzelczyk, Kacper Rzymski
Szkoła Podstawowa nr 7 im. T. Kościuszki w Nowej Rudzie

Historia „ć”
            Nowe litery, które powstawały, mieszkały w Alfabecie. Każda miała swoją szufladkę. Alfabet dbał, żeby nikt nie zamieniał się miejscami.
Pewnego razu pojawiło się „ci”, lecz uważało, że jest za długie. Słowa nie chciały z nim współpracować. Zapragnęło więc stworzyć swoją krótszą wersję. Zastanawiało się nocami, jak znaleźć swój krótszy odpowiednik. W końcu przypomniało sobie o „ź”, które było krótkie i fajnie brzmiało. „Ci” postanowiło więc dodać do „c” kreskę, a „i” usunąć. Tak powstało „ć”.
- Gdzie umieścić tę nową literę? – zastanawiał się Alfabet – Chyba powinno być po „c”, bo ono było pierwsze.
            Odtąd litery z kreseczkami lub kropkami Alfabet umieszczał po tych, które były pozbawione ozdób.

  




Samuel Kornacki, Mateusz Janicki
Szkoła Podstawowa nr 7 im. T. Kościuszki w Nowej Rudzie

Historia „h”

            Dawno, dawno temu były sobie trzy kreseczki. Pewnego razu spotkały się i dzięki temu powstała literka „H”. Było to tak:
            Pierwsza kreseczka stała sobie sama. Dołączyła do niej druga, taka sama, były podobne jak dwie krople wody. Razem było im raźniej. Gdy wychodziły na spacer, to ani razu nie udało im się iść obok siebie. Jak jedna szła do przodu, to druga zostawała z tyłu. Nie podobało im się to. Marzyły o tym, by iść równo, chciały być ze sobą połączone.
            Pewnego dnia spotkały małą kreseczkę, która samotnie stała pod drzewem. Gdy zobaczyła dwie kreski, postanowiła do nich dołączyć. Była mniejsza, więc połączyła w połowie większe, które bardzo się ucieszyły, że ich marzenie się spełniło. Tak powstało „H”.



Amelia Garncarz, Natalia Hudomięt, Laura Rokicka
Szkoła Podstawowa nr 7 im. T. Kościuszki w Nowej Rudzie

Jak powstało „ą” (komiks)





Kalina Harbut, Oliwia Białkowska, Diana Zmokły, Joanna Lewandowicz
Szkoła Podstawowa nr 7 im. T. Kościuszki w Nowej Rudzie


Powstanie „dź” (komiks)







sobota, 3 listopada 2018

Komiksowe historie z Trójki z Koźmina Wielkopolskiego



Opowiadania, mimo wielu zachęt, nie przypadły uczniom do gustu. Komiksy od razu. Powstało kilka ciekawych komiksów. Początkowo pracowali w grupach, szybko się jednak okazało, że trudno znaleźć kompromis, pomysły się ze sobą nie pokrywały. Ostatecznie każdy pracował sam. Więcej czasu poświęcali na rysunki,  wiadomo w komiksach jest mniej treści. Co mnie bardzo cieszyło, uczniowie często zastanawiali się nad pisownią poszczególnych wyrazów i bez przypominania sięgali do słowników ortograficznych. Co prawda, nie uniknęli błędów, ale i tak praca nad tym zadaniem była świetną nauką.

Przykładowe prace


.
Katarzyna Mikołajczak

poniedziałek, 29 października 2018

Historia powstania głoski "ż"



Wiktoria Korzeniowska
Akan Kurkowski
Szkoła Podstawowa nr 2
im. A. Fiedlera w Dębnie


Tajemnica zmutowanych żab



Pewnego listopadowego dnia Sherlock Holmes wyszedł na spacer. Ubrany w zieloną, kraciastą pelerynę, zielone gumowce oraz brunatną czapkę popalał fajkę. Nagle zauważył żabę z nienaturalnie wygiętymi odnóżami. Zadziwiony tym zjawiskiem, zaczął śledzić płaza. Chwilę później ujrzał świecące ślady w kształcie litery „z” z kropką nad nią pozostawione przez żabę. Szedł tak i szedł... Znudziwszy się tą obserwacją, wrócił do domu.
Następnego deszczowego dnia, usłyszawszy niezwykle głośny grzmot pioruna, natychmiast wyjrzał przez okno. W miejscu uderzenia ujrzał wypaloną literę „z” z kropką u góry, otoczoną przez zmutowane żaby. Nieco później zauważył ubranego na czarno człowieka z tym samym symbolem na kurtce. Kiedy chował żaby do wielkiego wora, Sherlock rzucił się do pościgu. Podejrzany zaczął biec w stronę tunelu, gdzie został złapany przez detektywa.
-Kim jesteś?-chrząknął Holmes.
-Nie interesuj się. To nie twoja sprawa-odpowiedział niekulturalnie nieznajomy.
-Po co ci te ...-nie zdążył spytać się Sherlock, gdyż ten prędko uciekł.
Podążając za nim, zauważył jak złodziej schodzi w dół do kanałów. Było to bardzo ciemne i niebezpieczne miejsce. Roiło się tam od szczurów wraz z chorobami. Holmes zszedł cicho po schodach w dół, by nikt go nie zauważył. Szedł długim, ciasnym korytarzem, aż doszedł do wielkiego okręgu. Schował się szybko za kolumną i podsłuchiwał rozmowę. Na środku okręgu stał uciekinier, a wokół niego mnóstwo zmutowanych żab. Wszyscy stali w jednym dużym okręgu wzdłuż linii i wymawiali słowa w języku łacińskim. Wygląda to jak sekta-pomyślał Sherlock. Przez przypadek detektyw kopnął kamień. Zaklinacz żab od razu się oglądnął za nim. Powiało grozą. Holmes stał w bezruchu i liczył tylko sekundy. Czuł się tak, jakby miało mu się za chwilę skończyć powietrze. Nieznajomy podszedł bliżej i się przyglądał kamykowi. W głowie szpiega trwało to wieki. Na szczęście ogromna żaba, która była dowódcą, przybyła na zebranie i obcy człowiek odszedł od kolumny, nie zauważając przy tym podpatrywacza. Sherlock odetchnął ze spokojem i pospiesznie wybiegł z kanałów. Wrócił do domu i przez parę dni analizował dziwne zajście. Sherlock Holmes chodził tam i obserwował zebrania wtajemniczonych. Każde spotkanie wyglądało tak samo. Wszyscy stawali wokoło okręgu i wypowiadali łacińskie słowa, po czym wchodziła przewodnicząca żaba. Podglądacz zapisał całą wymowę, by sprawdzić jej tłumaczenie w domu. Zawsze była ubrana w czarną kurtkę z literą „z” z kropką nad nią. Holmes nadal zastanawiał się nad jej znaczeniem. Wracając do domu, wszedł do biblioteki w poszukiwaniu słownika łacińskiego. Szukał go i szukał... i nie mógł znaleźć, aż nagle potknął się o niego na podłodze. Przeszukał cały, jednakże nie znalazł tego, czego chciał. Jednak nie ustawał w poszukiwaniach. Przewertował wszystkie możliwe słowniki i nic nie znalazł. Nie marnując czasu, wyszedł przed szereg regałów w stronę wyjścia. Nagle zauważył człowieka w czerni. Odłożył książkę i wyszedł. Sherlock Holmes w pędzie poszedł po książkę. I to właśnie w niej znalazł tajemniczy tekst. Chociaż nawet po przetłumaczeniu nie wiedział, co to znaczy. Po zastanowieniu się, pospiesznie udał się do kanałów. Złożyło się tak, że akurat tajna grupa miała spotkanie. Detektyw wkroczył pewnym krokiem w środek okręgu i wykrzyczał:
-Po co wam to zaklęcie? Jak ono działa ?
-Nie twoja sprawa!
-Ale ja już znam wasze zaklęcie!
Przerażeni odpowiedzieli na pytanie Holmesa i tym sposobem się dowiedział. Zaklęcie dotyczyło nóg żab. Miały one krzywe nogi w kształcie litery „z” z kropką i chciały się ich pozbyć, dlatego postanowiły zatrudnić czarownika, by temu zaradzić. Żeby to zrobić, musi on zamienić miejscami dwie litery: ż i rz. „Rz” znajdowało się w wyrazie „rzaby”, co nie pasowało im. Rzucił nagle to zaklęcie i czekał na rezultat. Udało się. Teraz tylko musiał wyprostować nogi za pomocą kolejnego zaklęcia, które również zadziałało. I po tym etapie wszystkie żaby stały się normalne i zmieniły nazwę na „żaby”. Czarownik był z siebie dumny. W końcu uwolniły go. Jednocześnie cieszył się, że spędził tam tyle czasu. I nagle pomyślał: „Wszystko co dobre, szybko się kończy”.
Zdziwiony Sherlock wrócił do domu przemyśleć, co się właśnie stało. Kiedy czytał gazetę, zauważył wiele wyrazów z nową głoską, co go zdziwiło, gdyż nie to było w planie. Okazało się, że to tylko efekt uboczny rzuconego zaklęcia. Odtąd zaczęła istnieć głoska „ż”.
************************************************************************************

Jak powstała litera "ó"?



Julia Bajda
Kasia Błaszczyk
Jakub Bąk
Szkoła Podstawowa nr 2
im. A. Fiedlera w Dębnie


Historia ,,Ó”

Pewnego razu ,,O" postanowiło zmienić coś w swoim życiu. Nie wiedziało jednak, jak potoczą się jego dalsze losy.

Na planecie języka polskiego żyło wiele liter, między innymi samotne ,,O", które chciało być kimś więcej. Pewnego ranka postanowiło wyruszyć w podróż, aby znaleźć swoje przeznaczenie. Po długiej wędrówce ,,O" dotarło na pierwszą planetę. Ogromne baobaby rosły na całej powierzchni. Pod wielkim kloszem znajdowała się czerwona i piękna róża. Niedaleko niej stał biały baranek, który jadł liście drzewa. Uwagę ,,O" przykuł mały chłopiec, który pozbywał się baobabów. ,,O" podeszło bliżej, przyglądając mu się. Miał bujne blond włosy, okrągłą twarzyczkę i mały nos. Był szczupły i niski. Miał około dziesięć lat. ,,O" postanowiło zacząć rozmowę:

-Cześć, jestem ,,O" ,a ty kim jesteś? -Nazywam się Mały Książę.

-Co robisz na mojej planecie? - zapytał zaskoczony.

-Szukam swojego przeznaczenia i towarzysza. - Brzmi ciekawie, z chęcią ci pomogę.

Następnego dnia wyruszyli w podróż na planetę kropek. Miło powitała ich królowa tego miejsca. ,,O" od razu zaprzyjaźniło się z nią. Mieli bardzo dużo wspólnych tematów do rozmów. Spędzali ze sobą mnóstwo czasu, jednak okazało się, że mają zupełnie inne charaktery. Smutne ,,O" szukało pocieszenia, gdy nagle na planecie kropek pojawił się znikąd przecinek. Wszyscy mieszkańcy się z niego naśmiewali. ,,O" zrobiło się żal przecinka i postanowiło go pocieszyć. Okazało się, że Mały Książę szukał ,,O". Był zdziwiony, gdy zobaczył z nim swojego dawnego kolegę. We trójkę zostali najlepszymi przyjaciółmi, ale ,,O" czuło, że przecinek jest jego przeznaczeniem. Po kilku dniach Mały Książę musiał wrócić na swoją planetę, ponieważ tęsknił za różą. ,,O" i przecinek postanowili się połączyć i wyszło z nich ,,Ó".

Szczęśliwe ,,Ó" wróciło na planetę języka polskiego, aby pokazać się wszystkim. W końcu ,,O" wypełniło swoje przeznaczenie.
*********************************************************************